UA-43269020-1

TO - do kompresji-crop (1)

Pisząc o lekomanii nie sposób pominąć kwestii uzależnienia od leków nasennych.. Na pytanie zawarte w tytule, czy leki nasenne uzależniają (?) odpowiem w dalszej części wpisu, teraz trochę o tym co wiem w ogóle o lekach nasennych i bezsenności.. a więc, na początku były barbiturany, środki nasenne na bazie pochodnych kwasu barbiturowego np. Cyclobarbital, Luminal, obecnie coraz rzadziej stosowane w medycynie, ze względu na duży potencjał uzależniający oraz dużą toksyczność. Być może pierwsze przypadki lekomanii były spowodowane właśnie barbituranami (?). To właśnie tymi lekami ludzie truli się skutecznie…

Później barbiturany zastąpiono lekami nasennymi, z grupy benzodiazepin np. Nitrazepam [To.5=15-38h], Estazolam [To.5=10-24], Loprazolam [To.5= 6-12h], Temazepam [To.5 = 8-22h], o wiele mniej toksycznymi i bardziej bezpiecznymi, w przypadku prób użycia ich w celach samobójczych, jednakże jak się okazało również silnie uzależniającymi i pod pewnymi względami niedoskonałymi ze względu na dość długi okres półtrwania i związany z tym efekt odbicia odczuwany rano i w ciągu następnego dnia (ospałość, otumanienie, spowolnienie reakcji psychomotorycznych)..

Obecnie w leczeniu bezsenności leki z grupy benzodiazepin zaczęto zastępować lekami nasennymi nowej generacji Zolpidem, Zopiclon, Zaleplon, które miały być jeszcze bezpieczniejsze i nie uzależniać, niestety prawda okazała się inna..

No więc, czy leki nasenne uzależniają, czy też może nie (?) Osobiście myślę, że trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, bez względu na to, czy mówimy tu o benzodiazepinach, czy lekach nasennych nowszego typu (np Stilnox, Imovane), sądzę, że w tych przypadkach można śmiało zastosować analogię i porównać je do alkoholu, który stoi sobie w sklepie, nie jest ani dobry, ani zły, cała masa ludzi używa go okazjonalnie, przy okazji imienin, wesel i innych imprez okolicznościowych, stosując go rozważnie i z umiarem, z czego wynika wiele pozytywów i korzyści, bo ludzie stają się bardziej odważni, kontaktowi, przełamują lody, poznają się, zawierają między sobą bliższe relacje..

Jest też niestety cała masa ludzi, którzy się od niego uzależniają, tracą kontrolę nad używaniem tej substancji, popadają z tego względu w kłopoty.. Z lekami, czy to uspokajającymi, czy nasennymi jest moim zdaniem bardzo podobnie.. jedni ludzie będą ich używać sporadycznie, doraźnie inni się silnie uzależnią i to w krótkim odstępie czasu.. Z obserwacji własnych oraz korespondencji z innymi ludźmi z tym problemem, z mojej własnej terapii leczenia uzależnienia wiem, że uzależniają się nie wszyscy, a „tylko” ludzie z predyspozycjami do uzależnień, którzy cierpią na jakieś nieuświadomione problemy wewnętrzne, emocjonalne, ludzie neurotyczni, cierpiący na stany lękowe, zaburzenia depresyjne, bezsenność ludzie, którzy przeżyli jakieś traumy życiowe, celowo napisałem tylko w cudzysłowie, bo niestety tych ludzi jest jak się okazuje bardzo dużo..                                                                                  

Istnieje też moim zdaniem bardzo ważna kwestia dotycząca zarówno lekarzy przepisujących te specyfiki, jak i samych pacjentów, na ile Ci pierwsi z pełną stanowczością, jasno i wyraźnie inforumują pacjentów, że leków tych nie można przyjmować dłużej niż góra 4 tygodnie (w przypadku regularnego brania) i co grozi, gdy się te zalecenia zlekceważy (?) oraz odpowiedzialność samych pacjentów, na ile poważnie podchodzę do tych ostrzeżeń (?)..

Kilka dni temu napisała do mnie Ewa z Pomorza, silnie uzależniona od Stilnoxu (Zolpidem) w naprawdę dużych dawkach (uzależnienie z rozwojem tolerancji), kobieta 43 lata, można powiedzieć, że „stara znajoma”, bo korespondowaliśmy regularnie dość długo, wciąż okresowo jesteśmy w kontakcie (lubię ją i dobrze jej życzę!), osoba wszechstronnie wykształcona, skończyła na studiach różne kierunki takie jak:.. myślicie, że Wam powiem (?) myślicie, że naprawdę ma na imię Ewa (?)..:) Nie, nie podaję na blogu żadnych prawdziwych danych personalnych, bo przede wszystkim nie mam prawa, bo to ani dla mnie, ani dla spraw, które tu poruszam nie ma żadnego znaczenia.. Liczy się tylko meritum, czyli prawdziwe historie, prawdziwych ludzi, liczy się sam człowiek i jego choroba, możliwe kierunki leczenia itd..

Dlaczego wspomniałem o jej wyższym wykształceniu (?) po 1. dlatego, żeby przełamywać stereotypy i pokazać, że człowiek uzależniony od leków, to w większości wypadków nie jakiś przygłup, co łyka garściami tabletki, jakiekolwiek wpadną mu w ręce, „ćpun”, co szuka niebiańskich poziomów haju, dlatego, że jest mu w życiu „za dobrze” i się nudzi (z takim określeniem się też spotkałem), tylko ludzie z realnymi problemami, którzy cierpiąc na różnorodne stany lękowe, bezsenność, depresję popadli w uzależnienie od leków uspokajających (benzodiazepin) lub nasennych, często nawet zupełnie nieświadomie po 2. że podobnie jak alkoholizm jest to choroba bardzo „demokratyczna” i może na nią zapaść każdy, bez względu na wiek, wykształcenie, zawód, poziom inteligencji itp. po 3. nałóg może każdego zmienić z kulturalnego, uczciwego, rozsądnego człowieka w kłamcę, złodzieja, manipulanta, oszusta..a nawet w prostytutkę i to bez względu na płeć

Ewa od lat cierpi na bezsenność, jak również okresowe zaburzenia odżywiania (bulimia), napisała mi,że zdarzało się jej połknąć 30 tabletek Zolpidemu (Stilnoxu) przez 1 noc! Obecnie łyka go także w dzień..

Z tego co obecnie się orientuję leki oparte na związkach Zolpidem (Stilnox), Zopiclone (Imovane), Zaleplon (Sonata) nazywane, jak już wspomniałem również lekami nasennymi nowej generacji, to leki nie będące benzodiazepinami, ale działające bardzo podobnie i na te same obszary mózgowe..

Miały nie uzależniać, tylko usypiać (bardzo krótki okres To.5= ok 2h), nie zaburzać głębokiej fazy snu, nie zalegać godzinami w organizmie, przez co nie dawać efektu odbicia rano po przebudzeniu, można było jeździć następnego dnia po ich zażyciu samochodem, bez obawy obniżenia zdolności psychomotorycznych..

Tak, to wszystko prawda, leki te mądrze stosowane, zgodnie z zaleceniami lekarza psychiatry, regularnie, nie dłużej niż 4 tyg, albo tylko doraźnie mogą być cennym narzędziem w kuracji bezsenności, ale stosowane dłużej również bardzo silnie uzależniają fizycznie i psychologicznie!

Na domiar złego, jako że mają bardzo krótki okres półtrwania w porównaniu np. do benzodiazepin średnio długo działających Alprazolam (Xanax, Afobam), dłużej działających jak Clonazepam, i bardzo długo działających jak Diazepam (Relanium), Klorazepat Dipotasowy (Cloranxen ,Tranxene), szybko spada ich stężenie w organizmie, który już zdążył się przyzwyczaić do ich obecności i bardzo szybko pojawiają się objawy abstynencyjne (fizyczne i psychiczne) i trzeba zażyć kolejną tabletkę, często już po 1.5- 2 godz., co sprawia, że tego typu leki, po jakimś czasie, można łykać w ciągu nocy (lub nawet dnia) po kilkanaście sztuk, bo organizm się domaga

Wg mojej prywatnej teorii, mówi też o tym dr Michał Skalski, kierownik poradni leczenia zaburzeń snu w filmiku [tutaj..] po długim, dłuższym niż zalecany czasie stosowania tych specyfików (miesiące, lata) przyczyną bezsenności u ludzi może już nawet nie być „problem pierwotny”, który na początku tą bezsenność wywoływał lub już nie tylko on, ale dodatkowo też bezsenność wtórna spowodowana np. spadkiem stężenia leku w organizmie, które powoduje na tyle dotkliwe objawy, że wybudzają człowieka ze snu, czym jeszcze bardziej pogłębiają tą bezsenność..

Jeśli chodzi o samą bezsenność, jej przyczyny, naturę, to nie chcę się tu specjalnie wypowiadać, bo się na tym nie znam, odsyłam do literatury i specjalistów (więcej o rodzajach bezsenności znajdziesz tutaj..), ale z korespondencji mailowej z osobami z tym problemem, z literatury i od psychologów, z którymi miałem w swoim życiu do czynienia słyszałem, że można podzielić ją (między innymi) na dwa rodzaje, okresową (przemijającą) i bezsenność przewlekłą. Tą pierwszą przeżywa w swoim życiu chyba każdy, jakiś gryzący problem, trudny okres w życiu, w pracy, który jednak przemija i ten rodzaj bezsennosci razem z nim, natomiast ta przewlekła, jest dużo poważniejszym problemem, a jej przyczyny dużo bardziej skomplikowane i czasem zakamuflowane..cdn

Zobacz następny wpis :

„Lekomania – czy leki nasenne mogą uzależniać cz.II”