UA-43269020-1

odstawianie leków uspokajających (benzodiazepin)

Odstawianie benzodiazepin – wstęp.

Wiele osób ciepiących na uzależnienie od leków, potocznie mówiąc lekomanię, uświadamiając sobie, że mają duży problem gorączkowo szuka jakichkolwiek informacji w internecie, literaturze medycznej, w gabinetach lekarskich, niestety wciąż jeszcze z różnym skutkiem, żeby nie powiedzieć marnym..

Pytanie zawarte w tytule najlepiej było by kierować do specjalistów w tej dziedzinie, lekarzy, terapeutów uzależnień itp., niestety jak się okazuje z tego co piszecie jeszcze nie wielu z nich ma w tej kwestii jakąś wiedzę, choć zdarzają się i tacy, co już jakąś mają

Gdyby ktoś mnie zapytał o to gdzie i jak odstawiać benzodiazepiny, to oczywiście spontanicznie, bez zastanowienia odpowiedziałbym, że najlepiej by było w szpitalu pod opieką lekarzy (tam najbezpieczniej), ponieważ literatura fachowa podaje, że w trakcie odstawiania leków uspokajających z grupy benzodiazepin, zwłaszcza nagłego lub zbyt szybkiego, może wystąpić szereg przykrych, a nawet niebezpiecznych dla zdrowia i życia efektów odstawiennych (tabela pod spodem przedstawia zbiór wszystkich zebranych do kupy objawów jakie wystąpiły i zostały opisane)

symptomy-odstawienia-benzo-do-konwersji

  1. Powyższe zdjęcie (należy je kliknąć, aby powiększyć) prezentuje fragment słynnego artykułu prof. Heather Ashton pt „Benzodiazepiny: jak działają, jak je odstawiać”

UWAGA! Wszystkie zawarte w tabeli 1. objawy, zarówno te psychiczne, jak i fizyczne są zbiorem wszystkich objawów jakie wystąpiły i zostały spisane u różnych, badanych ludzi, a nie u jednej osoby, oznacza to, że każdy uzależniony, ma swój, indywidualny „zestaw” objawów i rzadko kiedy występują one wszystkie u jednego człowieka razem.

Napisałem w szpitalu, ale w jakim (?) No i w tym miejscu biorąc pod uwagę polską rzeczywistość w praktyce problem moim zdaniem staje się o wiele bardziej złożony, a odpowiedź wcale niełatwa.

Odstawianie benzodiazepin w publicznych oddziałach detoksykacyjnych (oddział F3 OLZA)

Niestety smutna prawda jest taka, że w Polsce do tej pory nie było oddziałów detoksykacyjnych dedykowanych osobom cierpiącym na uzależnienie od leków (stricte samych leków) jako konsekwencji leczenia farmakologicznego zaburzeń emocjonalnych przez lekarzy (różnej specjalności).. Byli oni przyjmowani najczęściej na oddziały dla alkoholików „na doczepkę”..

W celu odstawienia benzodiazepin kierowano ich także do oddziałów szpitali psychiatrycznych, ewentualnie oddziałów leczenia nerwic (?)  Tak przynajmniej było w moim przypadku (byłem w obu placówkach).. Powiem szczerze, że pobyt w takim miejscu jak oddział psychiatryczny na którym są osoby psychotyczne nie należy do przyjemnych doświadczeń, zwłaszcza, że odtruwamy organizm od leków, co już samo w sobie nie jest łatwe i pogarsza na początku samopoczucie.. O swoim pobycie na oddziale psychiatrycznym opowiadam w dwu wpisach [ „Odstawianie benzodiazepin w szpitalu psychiatrycznym” cz. I i II]

Niestety z tego co wiem dalej nie ma oddziałów dla lekomanów w Polsce, tzn prawie nie ma.. bo skłamałbym, gdybym powiedział że nie ma ani jednego, ale o tym za chwilę..

Przyznam się szczerze, że jak teraz na to wszystko patrzę z perspektywy lat, to jestem zaskoczony i czuję gniew, bo nie rozumiem dlaczego przez 23 lata, od momentu kiedy ja zaczynałem swoje leczenie, już wtedy syndromu „podwójnej diagnozy” nerwica + lekomania w 1995 r tak niewiele zmieniło się w tym temacie (?!)

Nie mniej jednak zdesperowani ludzie próbują odstawiać leki w różnych miejscach, placówkach publicznej służby zdrowia z różnym skutkiem (czasem pozytywnym). Jaka jest obecnie wiedza lekarzy psychiatrów w takich placówkach na temat bezpiecznego odstawiania leków BDZ (?) ..z maili, które dostaję od Was od przeszło 5 lat czytam, że różna..

Są lekarze, którzy już dość dobrze, „ogarniają” ten temat, są tacy co mniej, a inni wcale np. podając swoim pacjentom podczas substytucji jako zamiennik Clonazepam, którego pomimo długiego okresu półtrwania zdecydowanie stosować się nie powinno! (prof. Heather Asthon)

albo nawet stosują właściwe leki (Diazepam, Klorazepat Dipotasowy ), ale w zbyt małej dawce nie będącej równoważnikiem odstawianej benzodiazepiny..

Złe obliczenie równoważnika może przysporzyć wielu cierpień osobie uzależnionej i sprawić, że takie odstawianie skończy się porażką (szczególnie wtedy, gdy istnieją duże rozbieżności)

– F3 OLZA

 Jest jednak w Polsce jeden oddział specjalistyczny dedykowany między innymi osobom cierpiącym na lekomanię (są informacje też na ten temat w sieci) Jest to oddział znajdujący się w  Instytucie Neurologi i Psychiatrii w Warszawie   wyodrębniony spośród innych psychiatrycznych oddziałów, tzw oddział leczenia zespołów abstynencyjnych, na którym ordynatorem jest dr n med. Anna Basińska specjalista psychiatra (ponoć polski autorytet w sprawie benzodiazepin i ich odstawiania, osoba posiadająca dużą wiedzę i doświadczenie w tych tematach)..

Zespół Profilaktyki Leczenia Uzależnień Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie
ul. Sobieskiego 9, 02-957 Warszawa
tel.: (22) 458-27-34, 458-27-53
e-mail: 
basinska@ipin.edu.pl,

 

Na oddziale tym odstawia się benzodiazepiny w czasie indywidualnie dostosowanym do pacjenta od kilku tygodni, nawet do 3 miesięcy, w trakcie których, benzodiazepinę krótko, czy krócej działającą zamienia się na benzodiazepinę długo działającą np. wspomniany już przeze mnie Diazepam (Relanium) w równoważniku odpowiadającym dawce leku, jaką zażywał pacjent przed przyjściem na oddział. Następnie odstawia się powoli ten drugi lek (Relanium)..

Taki zabieg nazywany jest właśnie substytucją O substytucji pisze i zachęca do jej stosowania (patrz foto 2.) prof. Heather Ashton, wieloletnia szefowa brytyjskiego odwyku od benzodiazepin w Wielkiej Brytanii, obecnie międzynarodowy ekspert w tej dziedzinie..

Nie jest to ponoć oddział na którym przebywają pacjenci chorzy psychicznie z psychozami, na oddziale poddawani są detoksykacji zarówno pacjenci uzależnieni od leków, jak i osoby uzależnione od alkoholu.. Nowym i dość ważnym elementem leczenia jest to, że równolegle wraz z odstawianiem i po odstawieniu benzodiazepin monitorowane jest stężenie leku z tej grupy w czasie rzeczywistym, w surowicy krwi za pomocą specjalnych badań i oznaczeń (markerów), gdyż w przypadku dłuższego, regularnego zażywania tych środków występuje coś takiego, jak nie do końca jeszcze poznane zjawisko kumulacji benzodiazepin we krwi i organizmie (tkanki mięśniowe, tłuszczowe, a nawet śladowo w kościach, nawet włosach) i realne stężenie leku w organizmie często bywa wyższe, od realnej przyjmowanej dziennej dawki leku.

Oznaczenia te pozwalają uniknąć sytuacji, kiedy pacjent zostaje wypisany ze szpitala zbyt szybko, w momencie kiedy np już fizycznie nie przyjmuje leku, ale usuwa go nadal z organizmu, czemu może towarzyszyć dalsze złe samopoczucie spowodowane efektami odstawiennymi.. Taka sytuacja może być niestety powodem powrotu do nałogu, gdyż stan pacjenta nie jest jeszcze ustabilizowany. Dlatego dodatkowo przez tydzień po całkowitym odstawieniu leku, bada się jeszcze poziom stężenia benzodiazepin, w celu oceny, czy lek został całkowicie usunięty z ustroju..

Ta koncepcja jest prawdopodobnie przedstawiana w artykule dr n. med. Bogusława Habrata  pt „Nadużywanie i uzależnienie od leków uspokajających i nasennych” i jest ponoć obiecująca..

Ciekaw jednak jestem tego, jak się ta metoda sprawdza w przypadku osób, które zażywały benzodiazepiny „ciężkiego kalibru” Clonazepam, Lorafen (Lorazepam), Xanax (Alprazolam) i inne, w wysokich dawkach przez 9..10..16..18..20 ..30 .. 35..a nawet 40 lat? (znany mi jest taki przypadek)

Dlaczego o tym piszę ? Bo to jak się zachowuje organizm, w trakcie odstawiania BDZ to jedno, a to jak psychika to dwa.. Ta druga po tylu latach zażywania BDZ może potrzebować znacznie więcej czasu do adaptacji, niż 2-3 miesiące..

– zasady panujące na oddziałach detoksykacyjnych

Pewnie są różne w zależności od oddziału, ale chciałbym wspomnieć o kilku najważniejszych, które są mi znane.. Ze względów bezpieczeństwa pacjenci są na początku poddawani rewizji (w trakcie pobytu również jest to dozwolone) czy nie mają ostrych przedmiotów, noży, widelców, nożyczek, jak również pasków, kabli, by w razie trudnych chwil nie zrobili sobie krzywdy.. Nie można mieć też leków BDZ przy sobie, co się wydaje oczywistym wymogiem, ale niestety, niektóre osoby bezmyślnie, ze strachu zabierają z sobą benzodiazepiny „na czarną godzinę”, czym sobie i innym szkodzą, bo raczej na pewno skorzystają z tego „koła ratunkowego” i nawet „poratują” innych.. Takie działanie jest totalnie bezsensu i leczenie raczej będzie skazane na porażkę, a co gorsza, może innym uniemożliwić powrót to zdrowia.. Co do innych kwestii, to jest różnie, słyszałem, że na oddziale F3 (OLZA) w Warszawie nie można mieć telefonów komórkowych, czy laptopów posiadających aparat fotograficzny, czy kamerę, co jest akurat dla mnie zrozumiałe, bo większość osób tam przebywających chce zachować anonimowość.. Na OLZA jest też całkowity zakaz palenia papierosów, czy jest przestrzegany (?) tego nie wiem.

Wiele z osób odstawiających benzodiazepiny na detoksie popełnia błąd tego rodzaju, że zaczyna i kończy swoje leczenie jedynie na detoksie, nic więcej nie robiąc z sobą.. Niestety, często kończy się to powrotem do nałogu, a później na oddział..cdn