UA-43269020-1

uzależnienie od leków

Zanim podzielę się swoimi refleksjami na ten temat zawarty w tytule, chciałbym napisać, że niedawno wpadłem w sieci na bardzo ciekawy artykuł i zarazem wywiad, którego niestety już nie ma.. Była to rozmowa z dr Anną Basińską spec. psychiatrą, ordynator oddziału leczenia zespołów abstynencyjnych (OLZA) w INiP w Warszawiegdzie między innymi odtruwa się pacjentów uzależnionych od benzodiazepin.

Artykuł zawierał plik audio z wywiadem radiowym na temat uzależnień od benzodiazepin.. Pani doktor sporo i kompletnie w nim wyjaśniała, przytaczała wiele zaskakujących faktów dotyczących uzależnienia od leków (benzodiazepin). Powiem nieskromnie, że do większości rzeczy już doszedłem sam przez lata, znam to z autopsji, obserwacji i własnej terapii, a także własnych przemyśleń, ale kilka rzeczy było dla mnie zupełnie nowych..

Moim zdaniem na uwagę zasługują dwa określenia pojawiające się w trakcie wywiadu tj „suchy alkohol”, w odniesieniu do leków uspokajających, ich działania na człowieka, potencjału uzależniającego przy nie stosowaniu się do zaleceń i dłuższym, niż 3-4 tygodnie stosowaniu oraz porównanie człowieka uzależnionego od leków do „automatu na wrzutki”, do którego trzeba co jakiś czas wrzucać monetę, bo inaczej przestanie działać.. Niestety, bardzo prawdziwe stwierdzenie!

Przechodząc do tematu tego wpisu, dlaczego uważam że żyjemy w czasach „kultury tabletki” i jakie są moim zdaniem tego przyczyny ? Czemu lekomania jest trochę jak „tykająca bomba”, która może kiedyś wybuchnąć i okazać się całkiem sporym problemem społecznym (?)

 – a na przykład dlatego, że mieszkam w przeszło 65-70 tys. mieście, w miejscu, gdzie raczej trudno teraz o pracę, a każdy, kto ją ma, trzyma się jej kurczowo, lecz w moim mieście jest 30 aptek (policzyłem) i jak do tej pory żadna nie splajtowała! Co można do tego porównać(?)..chyba tylko ilość sklepów i stoisk z alkoholem, których jest więcej..

 – dlatego, że czytając Wasze maile i komentarze na moim blogu odkrywam, że wielu z Was do tej pory nie była świadoma swojego problemu (uzależnienie od BZD), odkrywa go dopiero teraz, powątpiewa, włączają się jakieś mechanizmy obronne, „co ja (?!) uzależniona / uzależniony(?)”. Przecież poszłam z nerwicą (bezsennością, fobią) do psychiatry, który zlecił mi leki, pomogły, więc biorę..”..”poza tym biorę małe, stałe dawki, nie zwiększam!..(uzależnienia od terapeutycznych dawek – czyt. artykuł prof. Heather Ashton) no tak, tylko, że w ulotce leku pisze „leczenie preparatem powinno trwać tak krótko jak to możliwe”, i jak to się ma do okresu 2, 3, 7, 11 lat używania BZD?

 – dlatego, że alkohol i narkotyki są w naszym kraju już dość napiętnowane, jest świadomość społeczna zła jakie wyrządzają i negatywnych konsekwencji jakie powodują, są ośrodki, programy terapeutyczne, ruch AA..Co innego benzodiazepiny, które stały się dla ludzi chyba zamiennikiem swoim poprzedników, nowym, legalnym, „bezpiecznym opium” tolerowanym do tej pory przez lekarzy, jest też netoholizm, jako „wchodząca gwiazda” uzależnień (słowa terapeuty uzależnień)

 – dlatego, że leki z grupy benzodiazepin do tej pory, mogły być i były chętnie i często przepisywane przez lekarzy wszystkich specjalności (nie tylko psychiatrów) .. Co gorsza były przepisywane od przeszło 50 lat (wprowadzano je od ok 1960 roku), a w naszym kraju prawdopodobnie była to jedyna jak do tej pory forma leczenia nerwic, które przecież istniały, panaceum na „nerwy”, bezsenność i wszystkie tego typu sprawy.. Mała świadomość o innych sposobach leczenia tych schorzeń i niewielka dostępność w tamtych czasach do innych form leczenia takich jak psychoterapia, która była dostępna raczej tylko w miastach wojewódzkich, większych ośrodkach akademickich..

Wciąż jest słabo w tym temacie! Sądzę, że jest duża grupa osób starszych i w bardzo zaawansowanym wieku, które zażywają systematycznie benzodiazepiny od wielu, wielu lat..

..dlatego, że wiele osób w naszym kraju (nawet młodych) wciąż ma przekonanie, że od leczenia stanów lękowych, napadów paniki, nerwic, fobii, depresji jest psychiatra i TYLKO ON ! (błąd), więc swoje leczenie ZACZYNA i KOŃCZY u niego, lądując często w uzależnieniu od leków BZD, lub nasennych.. z różnych powodów (pisałem o tym już wcześniej) Istnieje także mentalność, że do leczenia choroby (jakiejkolwiek) stosuje się wyłącznie leki.

Z mojej terapii wiem, że stany lękowe, nerwica nie są chorobą ciała, choć powodują wiele trudnych do zignorowania, niezwykle przykrych objawów cielesnych! Są chorobą emocji, czy raczej fałszywych przekonań, błędnych wzorców myślowych, postaw życiowych.. etc etc, które te emocje wywołują i to leczą najskuteczniej psychologowie, psychoterapeuci, taki rodzaj leczenia zaleca też literatura fachowa + farmakoterapia, ale tylko wspomagająco..

 – dlatego, że rozwój cywilizacji, dość szybkie zmiany w naszym kraju, które zaszły po upadku komuny, gdzie wszystko było „po równo”, a tak właściwie to nic (minimum), otwarcie granic, wstąpienie do Unii Europejskiej, chęć dogonienia Zachodu, komercjalizacja życia, pęd ku karierze (czasem za wszelką cenę!), powstanie mnóstwa prywatnych firm, z których jedne przetrwały inne szybko zbankrutowały, chęć natychmiastowego osiągnięcia tego, czego nie mieliśmy, a co kraje zachodnie budowały kilkadziesiąt lat spowodował gwałtowny wzrost oczekiwań ludzi od życia, a więc i wymagań od siebie, swoich bliskich, innych ludzi, nie zawsze zgodny z ich indywidualnymi możliwościami, co stało się przyczyną wystąpienia licznych frustracji.. Pęd ku karierze, życie w pośpiechu, w ciągłym biegu sprawia, że żyjemy w ciągłym stresie, co może być przyczyną pojawienia się różnych zaburzeń nerwicowych, depresji, bezsenności.

 – dlatego, że ludzie szukają we wszystkim dróg na skróty, a koncerny farmaceutyczne osiągają krociowe zyski, bo tabletki są teraz na wszystko! Wystarczy oglądnąć jakiś blok reklamowy w TV i policzyć ile w nim jest pozycji dotyczących leków lub suplementów (?)..

 – dlatego, że przejęliśmy mnóstwo pewnych trendów i mód z zachodu ..z całym tym realnym dobrobytem, technologią, z której prawie każdy z nas korzysta mamy też niestety lansowanie (nie wiedzieć czemu(?)! ) w TV programach i pismach modowych bardzo chudych, wręcz zamorzonych modelek, co sprawia, że młode dziewczyny chcąc wyglądać jak one głodzą się, używają różnych, podejrzanych środków odchudzających, które można kupić w internecie lub popadają w uzależnienie od środków przeczyszczających (bulimiczki, anorektycznki) ..cdn