UA-43269020-1

Lekomania – Całodobowy Oddział Leczenia Uzależnień cz.I (detoksykacja)

Lekomania

– Oddział detoksykacji alkoholowej

Leczenie lekomanii wspomnień cd .. Było lato, przeszło 16 lat temu – upał jak diabli ! Jako osoba  cierpiąca na uzależnienie od leków uspokajających byłem umówiony na termin, na oddział detoksykacyjny i terapię w mieście oddalonym ok 180 km od mojego miejsca zamieszkania.. Z moją lekomanią miałem zacząć od detoksu, a później bezpośrednio iść na terapie leczenia uzależnienia (umowa z psychiatrą po próbie S.), która odbywała się w ośrodku znajdującym się w tym samym mieście, nieopodal detoksu.. (więcej…)

Uzależnienie od leków, a ciąża – benzodiazepiny cz. IV


uzależnienie od leków ciąża

Bez zbędnego wstępu, po prostu  napiszę, że to ciąg dalszy poprzedniego wpisu z cyklu: uzależnienie od leków, lekomania, benzodiazepiny, a ciąża, w którym odnoszę się do komentarza jednej z czytelniczek (zapraszam, do przeczytania)

cd..byłaby to 4 próba odstawienia Cloranxenu 10 mg. Próbowała namówić mnie na detoks w szpitalu na co nie zgodziłam się. Psycholog twierdzi, że zna osoby, które po detoksie super się czują, uczęszczają na terapię, że to nie prawda, że to taka trauma, wcale nie jest tak źle po detoksie itd. Do tego mnie nie przekonała.

Myślę, że to prawda, lecz zależy jeszcze jaki detoks (?) bo nie każdy oddział detoksykacyjny jest fachowy, ale na Oddziale Leczenia Zespołów Abstynencyjnych (OLZA) w Instytucie Neurologii i Psychiatrii u dr Anny Basińskiej (spec. psychiatra, ordynator tego oddziału) polskiej specjalistki w dziedzinie uzależnień od leków jak najbardziej można ..Tam odstawiają leki osoby uzależnione od BZD, nie ma tam pacjentów cierpiących na choroby psychiczne typu psychoza, jedynie osoby uzależnione od alkoholu.. Jest też podobno taki oddział w Kielcach (lub dopiero powstaje ?), słyszałem, że była tam nawet Pani dr A.Basińska i szkoliła tam personel w zakresie detoksykacji od leków BZD, ale nie wiem, na jakim etapie ta sprawa jest i czy ten oddział już funkcjonuje (?)

Przekonała mnie, abym udała się do psychiatry, która przyjmuje w tym ośrodku. Zachwalała ją, że to super psychiatra, ordynator oddziału psychiatrycznego, że nie jedną osobę wyprowadziła z uzależnienia, że odniosła wiele sukcesów. Wizytę miałam w zeszły czwartek i niestety tak jak po wizycie u pani psycholog, która zaraziła mnie tą wiarą, uwierzyłam, że mi się uda tak, po wizycie u pani psychiatry stwierdziłam; ” co ja tu robię”.

Takie myśli wywołała we mnie pani psychiatra. Dlaczego? Zero kontaktu z pacjentem. Oczywiście zaproponowała detoks w szpitalu, nie wyraziłam zgody, powiedziałam, że wolałabym odstawiać leki będąc w domu. Przepisała mi Pramolan i w ciągu miesiąca mam zejść z Cloranxenu 10 mg. Zapytała mnie po co ja przyszłam do niej, próbowałam jej powiedzieć, opowiedzieć o sobie, o moich problemach, a ona dalej pytała dlaczego ja do niej przyszłam.

Powiedziałam, że miałam kryzys, że chcę mieć dziecko, to usłyszałam: „z tego powodu miała Pani kryzys?”. Pytała o nazwisko lekarza, u którego się leczyłam do tej pory i jej mina jak wymieniłam nazwisko psychiatry, u którego do tej pory się leczyłam mówiła: „przecież to dobry lekarz, co chcesz, najwidoczniej musisz brać te leki”. To były moje odczucia.

Dziwne zachowanie psychiatry (delikatnie mówiąc), podobno doświadczonego w leczeniu osób uzależnionych od BZD (??) Myślę, że kwestia potomstwa dla dorosłej kobiety (dla mężczyzny także) jest bardzo ważną sprawą, nie rozumiem zdziwienia lekarki, zabrakło jej empatii (?)..

Kiedy powiedziałam jej, że mój lekarz psychiatra powiedział mi, że daje mi tylko 10 % szans na to, że będę mogła normalnie funkcjonować bez leków, odpowiedziała, że: „wszystko jest możliwe”.

Po przeczytaniu powyższego zdania „nóż mi się otworzył w kieszeni”! nie rozumiem, jak można w ogóle coś takiego powiedzieć, przecież nerwice, z tego co wiem (po 22 latach leczenia), są problemem psychologicznym (psychogennym), nie organicznym (endogennym), więc powinny być leczone oddziaływaniem psychoterapeutycznym, przez psychologa (terapia) skojarzonym z farmakoterapią jako metodą, która wspomaga terapię, nie odwrotnie..

Także totalnie mnie zniechęciła. Na koniec zapytałam się kiedy mam przyjść teraz do niej na wizytę to mi odpowiedziała: ” yyyy nie wiem, pani psycholog zdecyduje, poza tym, ja nie rejestruję tylko w administracji rejestrują, jeżeli pani chce to może się pani zapisać”. Szczęka mi opadła po tym co usłyszałam (..)

(..) Jest też tak, że kiedy będę odstawiać leki to psycholog nie będzie się ze mną spotykać i prowadzić terapii indywidualnej dopóki nie będę czysta. Dziwne to dla mnie jest bo chyba wtedy równie mocno potrzebuje się wsparcia psychologa kiedy jest się w trakcie odstawiania benzodiazepin jak i po.(..)

Nie, to moim zdaniem jakieś nieporozumienie (?), uważam, że to Ty masz 100% racji.., ale tu są dwie sprawy, które wg mojej wiedzy trzeba wyraźnie rozgraniczyć i podzielić na dwa rodzaje pomocy:

a) wsparcie psychologiczne + terapia odwykowa (nie psychoterapia !) na czas odstawiania benzodiazepin i zaraz po ich odstawieniu, kiedy na pierwszy plan wysuwają się objawy uzależnienia + oczywiście nerwica (problem pierwotny), jednakże jest to taki okres, w którym jest bardzo trudno, a czasem wręcz niemożliwe, by odróżnić co jej co, bo „głody lekowe” czasem przybierają formę zwykłego lęku, napięcia, paniki, „podszywając się” pod nerwicę lub depresję ..

Czyli pomoc psychologa (wg tego, co dowiedziałem się od swojego terapeuty) polega w tym czasie bardziej jakby na towarzyszeniu pacjentowi w tych trudnych chwilach, dodawaniu wiary, być może też przekazywaniu wiedzy na temat choroby nałogowej, nauce rozbrajania jej mechanizmów, nauce radzenia sobie z głodem lekowym..

Prowadzenie terapii (psychoterapii) „problemu pierwotnego” nie jest wtedy możliwe, bo tak jak wspomniałem powyżej nie wiadomo z czym się tak naprawdę walczy i trzeba odczekać pewien okres, aż się wybrzmią zarówno objawy odstawienne (dyskomfort związany z spadkiem stężenia leku w organizmie, który się zaadaptował), jak i objawy abstynencyjne „głody lekowe” (psychologiczny brak, pustka, tęsknota za substancją, która była panaceum na każdy kłopot, na każdą negatywną emocję, a nawet zwykły, codzienny stres)..Sam przechodziłem takie właśnie etapy i pewnych rzeczy po prostu nie da się przyśpieszyć, zwłaszcza, gdy benzodiazepiny brało się latami

b) psychoterapia, czyli współpraca z psychologiem w ramach psychoterapii nakierowanej na zmianę, czyli już taka bardziej konkretna praca nad „problemem pierwotnym”, nerwicą, fobią, zaburzeniem osobowości, bezsennością..Są różne rodzaje, nurty psychoterapii, behawioralno – poznawcza, psychodynamiczna (głęboka), psychoterapia systemowa, Gesthalt, psychoterapia humanistyczna itd..

To tak w wielkim skrócie..

Uzależnienie od leków, a ciąża – benzodiazepiny cz. II

Uzależnienie od leków

Uzależnienie od leków, a ciąża, ciąg dalszy.., czyli kontynuacja wątku z poprzedniego wpisu, zatem: .. ad 2. Wspomniałem wcześniej o drugim, niechemicznym aspekcie problemu, właściwie to sam nie wiem jak go określić, psychologiczny? moralny? co mam na myśli (?) ano to, czy kobieta regularnie przyjmująca z jakiegoś powodu benzodiazepiny powinna w tym momencie w ogóle decydować się na ciąże (? ) czy może powinna najpierw zająć się swoim własnym zdrowiem (?) jak wiadomo zdrowie psychiczne, emocjonalne jest tak samo ważne jak fizyczne, obie te sfery są ściśle z sobą związane i się przenikają. Niby oczywiste, ale tak na co dzień dla wielu osób jeszcze nie. (więcej…)

Uwolnić się od życia – artykuł Anny Szulc opublikowany w Newsweek Polska (pełna wersja)

Uzależnienie od leków

Dzięki uprzejmości redakcji Newsweek Polska i jej zgody prezentuje dzisiaj kompletny artykuł pt ”Uwolnić się od życia” autorstwa Anny Szulc (reportażystka, dziennikarka działu społecznego Newsweek. Laureatka nagrody Grand Press 2010 w kategorii reportaż prasowy i Europejskiej Nagrody Dziennikarskiej 2007. Dwukrotnie wyróżniana przez Amnesty International. Autorka dwóch książek „Stacja Kraków” i „Krakowscy Czarodzieje”) (więcej…)