UA-43269020-1

Uzależnienie od leków

„Dzień dobry!

Zdecydowałam się napisać do Pana, bo przeczytałam dużo tekstów na Pana blogu. Mój prawie 18-letni syn uzależnił się od leków, głównie kodeiny (..).

(..) Ostatnio bardzo się pogorszyło, miał próby samobójcze miał iść na odwyk dla młodzieży, ale był tam bardzo krótko, zrezygnował; teraz szukamy dalszych możliwości (..)

(..) U syna stwierdzono podwójną diagnozę, ale nikt dotąd nie leczył dobrze syna Może mógłby Pan kogoś zasugerować? (..)

(..) On ma kuratora sądowego, ma mieć sprawę w sądzie, wnosiłyśmy z kuratorką o przymusowe leczenie, tymczasem rozprawa będzie dopiero w marcu, jak już będzie pełnoletni. Sąd jakby kompletnie nie rozumiał zagrożenia.

Podejrzewałam, że znowu bierze różne rzeczy. Jestem bezradna. Przymusowe leczenie jest do 18 roku życia, ale też w teorii, bo jeśli pacjent się uprze i nie chce, to i tak nikt go na siłę nie będzie leczył.

W ostatni poniedziałek był u terapeuty, którego poznaliśmy w ośrodku detoksykacyjnym, w którym był dwa tygodnie. Niestety syn tez nie był wtedy całkiem „trzeźwy”; terapeuta też stanowczo doradzał leczenie zamknięte.

Jestem z tym problemem sama. Jak widać, nikt nie może pomóc, nawet wymiar sprawiedliwości.

Dziękuję Panu

Pozdrawiam „

Przykro mi z powodu Pani sytuacji! bardzo współczuję,.mogę się tylko domyślać co Pani czuje. Sam mam 22 letnią córkę, która kilka lat temu miała swoje problemy, jednakże udało nam się z żoną w porę zareagować.. Namówiliśmy ją najpierw na wizytę do psychiatry, dostała lek antydepresyjny, później chodziła też przez 1 rok na psychoterapię, z której była bardzo zadowolona.. Teraz jest na przedostatnim roku studiów magisterskich w Krakowie, uczy się, pracuje, odpukać w niemalowane, póki co radzi sobie..

A propos leczenia przymusowego z nakazu sądowego w przypadku, gdyby syn sam nie podjął decyzji o dobrowolnym leczeniu, a w innym mailu pisała Pani, że ostatnio był w bardzo kiepskim stanie po przyjęciu dużych dawek różnych leków, w tym mieszanki dużych dawek różnych benzodiazepin (miał kolejne myśli S.) to wprawdzie nie wiem jakie są procedury, jak stanowi prawo co do przypadków uzależnienia od leków w Polsce, ale odnoszę wrażenie, że w naszym kraju, podobnie jak na innych polach dot. tego aspektu (lekomanii) w tym przypadku problem również jest „nieogarnięty”, wydaje się też, że sąd tutaj jest trochę jak bezwładna machina, która porusza się tylko po wytyczonych szynach, a biorąc pod uwagę fakt, że wciąż wielu lekarzy (w tym psychiatrów) nie ma świadomości na temat możliwego uzależnienia od leków z grupy benzodiazepin, że nie ma pojęcia jak je leczyć jeśli już się taki przypadek zdarzy, że problem, choć istnieje od lat, to w opinii publicznej jest „świeży” i wciąż jakby w Polsce nieobecny, to nie dziwi mnie fakt, że sąd składający się prawników, urzędników nie traktuje tego tematu poważnie, bo jak powiedziała ostatnio sympatyczna pani doktor psychiatra u której obecnie się leczę (między innymi), w naszym kraju wciąż jest taka mentalność, że alkoholika, narkomana palcem wytkną, kijem pogonią, a nad kimś kto łyka leki uspokajające pochylą się ze współczuciem i jeszcze wody przyniosą do popicia

A tak serio, to może warto by skonsultować tą sprawę z jakimś dobrym prawnikiem, powołać jakiegoś uświadomionego w temacie biegłego lekarza (?) może też warto porozmawiać z jakimś dyrektorem ośrodka lub poradni terapii uzależnień w Pani mieście, lub jakimś wojewódzkim ośrodku

Niestety, odnoszę wrażenie, że tak jak moja psychoterapia (leczenie uzależnienia od leków i nerwicy „podwójna diagnoza”) należy w pewnym sensie do grona tych pionierskich jeśli chodzi o leczenie lekomanii, tak i inne działania w tej sprawie np z ramienia działania sądu mogą także być przecieraniem szlaków (niestety)

Na szczęście uzależnienie od leków z grupy benzodiazepin jest już od dawna sklasyfikowaną chorobą, mającą swój symbol i numer i tym moim zdaniem można się podeprzeć, bo przecież każde uzależnienie to uzależnienie, szybciej, czy wolniej prowadzi w tym samym kierunku, ma podobne negatywne konsekwencje

Nie jestem specjalistą, ale moim zdaniem można by w takich sytuacjach zastosować jakąś analogię zaczerpniętą z istniejących procedur postępowania w przypadku leczenia przymusowego osób dotkniętych alkoholizmem, którym grozi zapicie się na śmierć i ich bliscy (żony, mężowie, rodzice) z bezsilności, ale głównie z troski starają się ratować ich życie skierowując ich nakazem sądowym na detoks i leczenie w ośrodku odwykowym

Tak, to prawda nikogo nie można zmusić do leczenia, ale to nie zawsze jest takie „czarno – białe (zero – jedynkowe), czyli, że uzależnieni dzielą się tylko na dwie kategorie pacjentów, takich co wzorcowo bardzo chcą się leczyć i tych co nie chcą.. Byłem przez 6 miesięcy w Całodobowym Ośrodku Leczenia Uzależnień od Alkoholu w Łukowie (jako lekoman) i spotkałem wiele osób skierowanych na leczenie z nakazu sądowego, którzy najpierw byli sceptyczni, a później „zaskakiwali” w trakcie i nawet zaczynali bardziej wzorowo trzeźwieć, niż inni.. Bywa też tak, że jakiś uzależniony popełni wykroczenie, czy przestępstwo i jeśli jest to wtórna rzecz od choroby, to wtedy sąd może zamienić karę na leczenie odwykowe..wiem, słaba to pociecha, ale tak czasem bywa i czasem od tego również zaczyna się leczenie..

Uważam, że czasem jest też tak, że przymusowy odwyk jest też po to, by wyrwać kogoś z ciągu brania, by w ogóle mógł na trzeźwo pomyśleć, nad tym co się dzieje, nad swoim życiem, w momencie gdy ma uregulowaną biochemię organizmu.. Gdyby Pani była na ostrym głodzie fizycznym, to nie wiele by do Pani trafiało, organizm by chorował, domagał się substancji