UA-43269020-1

Lekomania – Ośrodek Terapii Uzależnień cz.V (początek terapii)

Ośrodek Terapii Uzależnień

Kolejnym etapem w leczeniu lekomanii (po odtruciu z BDZ) jest / powinna być terapia   odwykowa. Takie są przynajmniej moje refleksje wynikające z własnych doświadczeń i obserwacji innych osób. Może to być terapia grupowa w ośrodku lub indywidualna u specjalisty terapii uzależnień, ważne, by zająć się tym tematem, zanim przystąpimy do leczenia nerwicy lub innej przyczyny z powodu której wpadliśmy w lekomanię. (więcej…)

Lekomania – Ośrodek Terapii Uzależnień cz. IV (oddział detoksykacji alkoholowej)

Dziś będzie trochę mniej o samej lekomanii, gdyż tak naprawdę w roku 2002 byłem chyba jednym z nielicznych tego typu przypadków w placówce o której aktualnie piszę, zdarzały się pojedyncze przypadki krzyżowego uzależnienia, alkohol – leki i to było wszystko.. Nie oznacza to jednak, że problemu lekomanii w Polsce wtedy nie było.. Moim zdaniem istniał i narastał, lecz był marginalizowany.. W tych czasach więcej użytkowników benzodiazepin (nie alkoholików) już uzależnionych lub jeszcze nie, ale na moje oko potencjalnych lekomanów spotykałem na oddziałach leczenia nerwic  (więcej…)

Lekomania – Ośrodek Terapii Uzależnień cz.III (oddział detoksykacji alkoholowej)

Uzależnienie od leków,

Dla tych, co nie czytali poprzednich wpisów zacznę od tego, że lecząc moją lekomanię, czyli uzależnienie od leków uspokajających z grupy BDZ, szukałem dla siebie pomocy w różnych miejscach. W związku z tym trafiałem do różnych placówek medycznych w całym kraju, w tym do Całodobowego Ośrodka Terapii Uzależnienia od Alkoholu.. Zanim jednak zacząłem właściwą terapię uzależnienia, musiałem zaliczyć 1.5 miesięczny pobyt w miejscu, gdzie pod opieką lekarską mogłem stopniowo odstawić benzodiazepiny do zera. (więcej…)

Lekomania – pamiętnik lekomana (dzień dzisiejszy).

laptop-writing-3601

Dzień dzisiejszy

Jakiś czas temu, późnym wieczorem odwiedziłem rodziców, posiedziałem u nich chwilę, wypiłem herbatę.., mieszkają po drugiej stronie miasta…Wracałem przed północą, jadąc samochodem pustymi ulicami z dwiema parami używanych nart zimowych w środku (!) pomyślałem sobie, że jak mnie ktoś z nimi zobaczy, to pomyśli, co  za “pacan” w środku lata z nartami jeździ..(?!) zwłaszcza, że temperatura w dzień wynosiła 34 stopnie w cieniu! Na szczęście było ciemno, a przed blokiem nie spotkałem żadnego ciekawskiego sąsiada..Narty przywiozłem po to, by je spieniężyć, jak wiele innych niepotrzebnych “bibelotów”, rzeczy

używanych, należących do mnie lub do mojej rodziny..Znajduje je czasem w piwnicy, na strychu lub w schowku lub ktoś z dalszych krewnych mi coś podrzuci.. Od ok 4 lat i paru miesięcy param się trochę amatorsko sprzedażą internetową, czyli handlem w sieci..nic wielkiego na razie, ale to chyba jedna z rzeczy, której kurczowo “czepiłem się” w jakimś czasie po odstawieniu leków i która pomogła mi przetrwać nie jedną trudną chwilę.., po to by coś robić, czymś wypełnić “pustkę” ,co sprawi mi jakąś przyjemność, zainteresuje, zajmie myśli, wypełni czas na okres rekonwalescencji (psychoterapii),
powrotu do pełnego zdrowia, a do tego przyjemne z pożytecznym, bo czasem wpadnie też parę groszy, które mam dla siebie, żony lub córki.

Zacząłem robić też wiele innych rzeczy, próbować doszkalać się w różnych dziedzinach, np w znajomości i obsługi komputera, nauki bezwzrokowego, szybkiego pisania na klawiaturze, obsługi edytorów tekstowych, programów do obróbki zdjęć, tworzenia grafiki komputerowej, jak również do tworzenia stron internetowych na dostępnych skryptach, zdobywać wiedzę na temat domen, różnych innych programów użytkowych ..zauważyłem,że mam parcie na wiedzę i rozwój osobisty, coś czego wcześniej nie odczuwałem , nie wiedziałem, że potrafię..

Benzodiazepiny jak zamki na lodzie

Poczucie gorszości, brak wiary w siebie, w słuszność swojego myślenia i  zdania nie sprzyja żadnej inicjatywie, ani działaniu, człowiek zależy od innych, “mądrzejszych”, często poddaje się ich wizji i sugestiom na temat własnego życia, nie realizuje swoich pomysłów.. Za odstawienie leków do zera po kilkunastu latach brania zapłaciłem wysoki koszt, nawrót  niewyleczonej choroby (silnej nerwicy).., utrata pracy, dotychczasowych kontaktów z ludźmi, wycofanie się z życia publicznego..

Sądzę jednak,że czasem trzeba coś zburzyć i poświęcić, by móc zbudować coś nowego, o wiele trwalszego i może lepszego, zwłaszcza gdy poprzednia “budowla” była iluzją, zamkami na piasku, lub kruchym lodzie, gdzie wystarczyło tylko lekko tupnąć i wszystko by się zawaliło..

Siła” i pewność siebie, budowane na podstawie “platformie” z leków, benzodiazepin, czy innych środków psychoaktywnych, to fałszywa siła, bo wystarczy, że zabraknie nam tabletek i wpadamy w panikę!

Jak już wspomniałem w pierwszym wpisie, po odstawieniu benzodiazepin nastąpiło znaczące pogorszenie się mojego samopoczucia, na co złożyło się kilka czynników, które wzajemnie mieszały się ze sobą,

1. wystąpienie objawów odstawiennych, choć już niezbyt nasilonych, to rozciągniętych w czasie.. , tym razem mądrzejszy odstawiałem benzo- bardzo stopniowo i powoli, ściśle wg zalecań lekarza psychiatry, będąc też w stałym kontakcie z psychologiem klinicznym specjalistą leczenia zaburzeń osobowości, posiadającym dodatkowo certyfikat specjalisty leczenia uzależnień (WAŻNE!!)..,

2. nawrót pierwotnej choroby, czyli nie leczonego zaburzenia osobowości „typu unikającego” w kontaktach społecznych, którego wynikiem jest fobia społeczna z agorafobią oraz współobecny z nimi dwoma zespół lęku uogólnionego

3. wspomniane już niektóre elementy zespołu stresu pourazowego PTSD , zdiagnozowane u mnie, występujące do ok 1 roku czasu (stale nawracające, przykre, natrętne wspomnienia z nieudanych ,podejmowanych wielokrotnie i cyklicznie ,w sposób zbyt szybki i nieumiejętny prób odstawienia benzodiazepin)
4. 
pojawienie się “głodów lekowych” i snów o lekach

W/w podpunkty postaram się rozwinąć i opisać w następnych swoich wpisach..cdn