UA-43269020-1

Lekomania – Ośrodek Terapii Uzależnień cz. IV (oddział detoksykacji alkoholowej)

Dziś będzie trochę mniej o samej lekomanii, gdyż tak naprawdę w roku 2002 byłem chyba jednym z nielicznych tego typu przypadków w placówce o której aktualnie piszę, zdarzały się pojedyncze przypadki krzyżowego uzależnienia, alkohol – leki i to było wszystko.. Nie oznacza to jednak, że problemu lekomanii w Polsce wtedy nie było.. Moim zdaniem istniał i narastał, lecz był marginalizowany.. W tych czasach więcej użytkowników benzodiazepin (nie alkoholików) już uzależnionych lub jeszcze nie, ale na moje oko potencjalnych lekomanów spotykałem na oddziałach leczenia nerwic  (więcej…)

Lekomania – Ośrodek Terapii Uzależnień cz.III (oddział detoksykacji alkoholowej)

Uzależnienie od leków,

Dla tych, co nie czytali poprzednich wpisów zacznę od tego, że lecząc moją lekomanię, czyli uzależnienie od leków uspokajających z grupy BDZ, szukałem dla siebie pomocy w różnych miejscach. W związku z tym trafiałem do różnych placówek medycznych w całym kraju, w tym do Całodobowego Ośrodka Terapii Uzależnienia od Alkoholu.. Zanim jednak zacząłem właściwą terapię uzależnienia, musiałem zaliczyć 1.5 miesięczny pobyt w miejscu, gdzie pod opieką lekarską mogłem stopniowo odstawić benzodiazepiny do zera. (więcej…)

Praca magisterska o lekomanii – wywiad z Adamem Zalewskim

Dziś na blogu znów o lekomanii, lecz trochę nietypowo – wywiad z pewną ciekawą osobą, to tak w ramach urozmaicenia, zaś ja sam wcielę się w kogoś, kto ten wywiad przeprowadzi (z góry proszę o wyrozumiałość!). Dlaczego tak (?) Ponieważ chciałbym na tym blogu przybliżać nie tylko historie ludzi uzależnionych, ale też postaci osób w jakiś sposób zaangażowanych w działania na rzecz nagłośnienia tego niepokojącego, stale narastającego zjawiska jakim jest lekomania w Polsce. (więcej…)

Lekomania – w poszukiwaniu nadziei.. – cz II

..cd Pamiętam, że byłem wtedy pod opieką sympatycznej, Pani Hani W., lekarza spec. psychiatry z PZP w moim mieście (także biegłej sądowej), gdzie zapisałem się swojego czasu.. Wiedziała o mojej lekomanii, wielokrotnie próbowała mi pomagać jak mogła, naprawdę sporo jej zawdzięczam, nieraz ratowała mnie z różnych opresji, ale w sposób fachowy.. (więcej…)

Uzależnienie od leków, a ciąża – cz. IV


uzależnienie od leków ciąża

Bez zbędnego wstępu, po prostu  napiszę, że to ciąg dalszy poprzedniego wpisu z cyklu: uzależnienie od leków, lekomania, benzodiazepiny, a ciąża, w którym odnoszę się do komentarza jednej z czytelniczek (zapraszam, do przeczytania)

cd..byłaby to 4 próba odstawienia Cloranxenu 10 mg. Próbowała namówić mnie na detoks w szpitalu na co nie zgodziłam się. Psycholog twierdzi, że zna osoby, które po detoksie super się czują, uczęszczają na terapię, że to nie prawda, że to taka trauma, wcale nie jest tak źle po detoksie itd. Do tego jednak mnie nie przekonała.

Myślę, że to prawda, lecz zależy jeszcze jaki detoks (?) bo nie każdy oddział detoksykacyjny w Polsce jest fachowy. Jeśli już, to ja polecam F3 Oddział Leczenia Zespołów Abstynencyjnych (OLZA) w Instytucie Neurologii i Psychiatrii na ulicy Sobieskiego.  Tam odstawiają leki osoby uzależnione od BZD, nie ma tam pacjentów cierpiących na choroby psychiczne typu psychoza, jedynie osoby uzależnione od alkoholu.. Jest też podobno taki oddział w Kielcach (lub dopiero powstaje ?), słyszałem, że była tam nawet Pani dr A.Basińska (poprzednia ordynator OLZA) i szkoliła tam personel w zakresie detoksykacji od leków BZD, ale nie wiem, na jakim etapie ta sprawa jest i czy ten oddział już funkcjonuje.

Przekonała mnie, abym udała się do psychiatry, która przyjmuje w tym ośrodku. Zachwalała ją, że to super psychiatra, ordynator oddziału psychiatrycznego, że nie jedną osobę wyprowadziła z uzależnienia, że odniosła wiele sukcesów. Wizytę miałam w zeszły czwartek i niestety tak jak po wizycie u pani psycholog, która zaraziła mnie tą wiarą, uwierzyłam, że mi się uda, tak po wizycie u pani psychiatry stwierdziłam; ” co ja tu robię”.

Takie myśli wywołała we mnie pani psychiatra. Dlaczego? Zero kontaktu z pacjentem. Oczywiście zaproponowała detoks w szpitalu, nie wyraziłam zgody, powiedziałam, że wolałabym odstawiać leki będąc w domu. Przepisała mi Pramolan i w ciągu miesiąca mam zejść z Cloranxenu 10 mg. Zapytała mnie po co ja przyszłam do niej, próbowałam jej powiedzieć, opowiedzieć o sobie, o moich problemach, a ona dalej pytała dlaczego ja do niej przyszłam.

Powiedziałam, że miałam kryzys, że chcę mieć dziecko, to usłyszałam: „z tego powodu miała Pani kryzys?”. Pytała o nazwisko lekarza, u którego się leczyłam do tej pory i jej mina jak wymieniłam nazwisko psychiatry, u którego do tej pory się leczyłam mówiła: „przecież to dobry lekarz, co chcesz, najwidoczniej musisz brać te leki”. To były moje odczucia.

Hmm.. dziwne zachowanie psychiatry (?!) (delikatnie mówiąc), podobno doświadczonego w leczeniu osób uzależnionych. Jak widać różny jest stan wiedzy i podejście specjalistów w Polsce, niestety cały czas się o tym przekonuję. Trzeba być jednak czujnym, bo jak widać raz można trafić naprawdę dobrze, a raz jak „kulą w płot”.  Myślę, że kwestia potomstwa dla dorosłej kobiety (dla mężczyzny także) jest bardzo ważną sprawą, nie rozumiem zdziwienia lekarki, zabrakło jej empatii (?)..

Kiedy powiedziałam jej, że mój lekarz psychiatra powiedział mi, że daje mi tylko 10 % szans na to, że będę mogła normalnie funkcjonować bez leków, odpowiedziała, że: „wszystko jest możliwe”.

Po przeczytaniu tego zdania „nóż mi się otworzył w kieszeni”! Nie rozumiem, jak można w ogóle coś takiego powiedzieć pacjentowi zmotywowanemu do leczenia ?! Wg mojej wiedzy, po 23 latach leczenia nerwice i uzależnienia są problemami raczej psychologicznymi o podłożu psychogennym, nie organicznym, więc powinny być leczone przede wszystkim oddziaływaniem terapeutycznym, przez psychoterapeutę. Dopiero na drugim miejscu skojarzonym z farmakoterapią jako metodą, która wspomaga terapię, nie odwrotnie.. To nie schizofrenia lub psychoza maniakalno – depresyjna.

Totalnie mnie zniechęciła. Na koniec zapytałam się kiedy mam przyjść teraz do niej na wizytę to mi odpowiedziała: ” yyyy nie wiem, pani psycholog zdecyduje, poza tym, ja nie rejestruję tylko w administracji rejestrują, jeżeli pani chce to może się pani zapisać”. Szczęka mi opadła po tym co usłyszałam (..)

(..) Jest też tak, że kiedy będę odstawiać leki to psycholog nie będzie się ze mną spotykać i prowadzić terapii indywidualnej dopóki nie będę czysta. Dziwne to dla mnie jest bo chyba wtedy równie mocno potrzebuje się wsparcia psychologa kiedy jest się w trakcie odstawiania benzodiazepin jak i po.(..)

Powiem szczerze, że nawet nie chce mi się tego komentować (?) Uważam, że to Ty masz 100% racji i chyba z podejściem do sprawy panią dr wyprzedzasz mentalnie..Muszę tu jednak dwie sprawy wyraźnie rozgraniczyć i podzielić na dwa rodzaje pomocy:

a) wsparcie psychologiczne + terapia odwykowa (nie psychoterapia !) na czas odstawiania benzodiazepin i zaraz po ich odstawieniu, kiedy na pierwszy plan wysuwają się objawy uzależnienia + oczywiście nerwica (problem pierwotny), jednakże jest to taki okres, w którym jest bardzo trudno, a czasem wręcz niemożliwe, by odróżnić co jej co, bo „głody lekowe” czasem przybierają formę zwykłego lęku, napięcia, paniki, „podszywając się” pod nerwicę lub depresję ..

Czyli pomoc psychologa (wg tego, co dowiedziałem się od swojego terapeuty) polega w tym czasie bardziej jakby na towarzyszeniu pacjentowi w tych trudnych chwilach, dodawaniu wiary, być może też przekazywaniu wiedzy na temat choroby nałogowej, nauce rozbrajania jej mechanizmów, nauce radzenia sobie z głodem lekowym..

Prowadzenie terapii (psychoterapii) „problemu pierwotnego” nie jest wtedy możliwe, bo tak jak wspomniałem powyżej nie wiadomo z czym się tak naprawdę walczy i trzeba odczekać pewien okres, aż się wybrzmią zarówno objawy odstawienne (dyskomfort związany z spadkiem stężenia leku w organizmie, który się zaadaptował), jak i objawy abstynencyjne „głody lekowe” (psychologiczny brak, pustka, tęsknota za substancją, która była panaceum na każdy kłopot, na każdą negatywną emocję, a nawet zwykły, codzienny stres)..Sam przechodziłem takie właśnie etapy i pewnych rzeczy po prostu nie da się przyśpieszyć, zwłaszcza, gdy benzodiazepiny brało się latami

b) psychoterapia, czyli współpraca z psychologiem w ramach psychoterapii nakierowanej na zmianę, czyli już taka bardziej konkretna praca nad „problemem pierwotnym”, nerwicą, fobią, zaburzeniem osobowości, bezsennością..Są różne rodzaje, nurty psychoterapii, behawioralno – poznawcza, psychodynamiczna (głęboka), psychoterapia systemowa, Gesthalt, psychoterapia humanistyczna itd..

To tak w wielkim skrócie..